poniedziałek, 27 lutego 2012

Czego brakuje Białorusi?


Czego brakuje Białorusi? Może godnych, życzliwych i poczciwych ludzi? No nie.
Gór brakuje, na które mógłby wdrapać się nasz człowiek. Stanąłby bliżej nieba, rozejrzał dookoła i zobaczył, że jak kraj długi i szeroki, wszystkie wioski, miasta i miasteczka pełne są godnych, życzliwych i poczciwych ludzi.
Czego więc brak Białorusi? Języka zapewne? Jest przecież i język! Brakuje oceanu, wzdłuż brzegu którego mógłby przejść się nasz człowiek, by poczuć jego bezkres, bogactwo i głębię, by usłyszał przyjemny szum fal i zanurkował w ich spienionym pięknie.
Więc czego brakuje Białorusi? Zdaje się, że historii. Nie. Piramid, może – takich, których ani czas, ani wojna, ani żaden kataklizm nie ruszy. Nasz człowiek mógłby patrzeć na nie jak na dowód tego, że i on miał kiedyś dziadka, więc i wnuk po nim będzie żył kiedyś.
Czego zatem brak Białorusi? Czyżby woli, prawdy, wiary? Raczej słońca, które ogrzewałoby wiarę, ozłacało prawdę, dodawało woli.
Czego brakuje Białorusi? Na pewno wolności. Wolności, i tylko jej. Wolności, która pozwoliłaby zrozumieć, że Białorusi niczego, prócz wolności owej, nie brakuje. Wolności, dzięki której Białoruś dostrzegłaby, że godni, życzliwi i poczciwi ludzie to jej wysokie góry. Wolności, dzięki której usłyszałaby, że jej wzburzonym oceanem jest język.
Drewniane chaty dziadów to jej majestatyczne piramidy. W oczach staruszek mieszka jej słońce, wespół z wolą, prawdą i wiarą.
Brakuje tylko wolności, ale ta wszak zawsze zaczyna się i kończy w środku. A czyż nie każdy z nas ma swoje wnętrze? Choćby poobijane, choćby pokaleczone, czy nawet wywrócone… ale to zawsze jakieś wnętrze.
Czego więcej zatem brakuje Białorusi, niż samej siebie tylko?

Tekst w języku białoruskim oraz czeskim

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz